|
Po przeszczepie loża po wyciętym guzie została poddana radioterapii, a potem doleczano nasze dziecko retinoidami- lekami podtrzymującymi remisję. Przez cały okres leczenia nasz Króliczek był bardzo dzielny i ze stoickim spokojem znosił niedogodności i przeciwności losu. Do niedawna Igusia czuła się fantastycznie, jej wyniki były zadawalające. Mieliśmy nadzieję, że pokonaliśmy chorobę. Niestety w kwietniu 2006 roku wykryto w jej szpiku kostnym komórki nowotworowe w dużej ilości. Poinformowano nas, że jeżeli wznowa następuje do roku od zakończenia leczenia, rokowania są niepomyślne, a metody leczenia- eksperymentalne, czyli, niestety, bardzo kosztowne. Lekarze rozkładają ręce i odbierają nam nadzieję, a my postanowiliśmy poruszyć niebo i ziemię, żeby ratować nasze jedyne dziecko. Nie możemy pozwolić, żeby ktoś zaprzestał leczenia, żeby pozwolił jej odejść ot, tak po prostu, bez walki. Iga ma bardzo silny organizm, całe dotychczasowe, inwazyjne leczenie, mimo wszystkich związanych z nim niebezpieczeństw, nie zrobiło jej większej krzywdy. Dlatego nigdy się nie poddamy.
W związku z powyższym, prosimy Państwa serdecznie o finansowe oraz duchowe wsparcie.
Za każdą pomoc w imieniu Igi i własnym, serdecznie Państwu dziękujemy: Rodzice Barbara i Krzysztof Łasek
|